Dzień 6

27 lipca 2017

Nie uwierzycie, dziś nie obudził nas deszcz i zimno, ale piękne słońce! Dziękujemy wszystkim za modlitewne wsparcie:) Elementem niestandardowym dzisiejszego poranka była wizyta pana policjanta, który przyszedł do nas tuż po rozgrzewce. Opowiedział nam o tym, jak ważne jest bezpieczeństwo podczas pieszych wycieczek, kąpieli i jazdy autobusem. Na śniadanie dotarliśmy więc chwilę później niż zwykle, ale jak zwykle czekały na nas same dobrodziejstwa – dziś parówki. Po śniadaniu zaś prędziutko wskoczyliśmy w kąpielówki i pognaliśmy na plażę – przecież nie może się zmarnować żaden promyk tego pięknego słońca! Tu aż brak słów by opisać nasze przedpołudnie – było po prostu idealnie. Kto chciał, mógł pływać kajakiem, inni mogli moczyć się ile chcieli lub po prostu spędzać czas na plażowaniu. Tuż po 12 zostaliśmy zaproszeni na boisko do siatkówki by odbyć długo wyczekiwany turniej w baloniadę (nie wiemy kiedy te baloniki zostały napełnione wodą, ale możemy się tylko domyślać ile wody zostało na podłodze w łazience wychowawców).

Konkurencja ta, jak każda u nas, wzbudziła ogromne emocje. Najpierw były narady, opracowywanie technik i treningi z butelkami wody, później było widać już tylko latające baloniki z wodą. Wygrali Żółci, drugie miejsce ex aequo Niebiescy i Czerwoni, a trzecie Zieloni. Po tym wzmożonym wysiłku obiad wciągnęliśmy z dokładkami (a dziś było co wciągać, bo panie kucharki zaserwowały nam kalafiorową oraz… naleśniki z serem:) ).

O 15 uczestniczyliśmy we Mszy świętej, pora trochę nietypowa, ale dziś modliliśmy się za pracowników ośrodka, którzy również byli obecni. Cisza poobiednia przesunęła się więc nieco w czasie, w końcu mieliśmy chwilę na złapanie oddechu i ogarnięcie własnych strojów („no bo proszę pani, tu co chwila musimy się przebierać”), bo o 17 wychowawcy zaprosili nas do gry terenowej (naprawdę nie wiemy, kiedy oni to przygotowują).

Mieliśmy do wykonania 7 zadań: musieliśmy rozwiązać równanie matematyczne („proszę pani, ale tak w wakacje?”, „a co to są pierwiosnki?”), odczytać hasło, które było zapisane za pomocą runów (dostaliśmy dzień wcześniej ściągawki do nauczenia się), wyciąć w kartce papieru dziurę tak, a by każdy zawodnik z grupy mógł przez nią przejść, wyciągnąć 3 szklane kulki z butelki w której była ciecz nienewtonowska (to nie było łatwe zadanie, pomocne były małe rączki małych dziewczynek), rozwiązać zagadkę logiczną (W pomieszczeniu znajdują się rycerze i złoczyńcy, każdy rycerz mówi prawdę, a każdy złoczyńca kłamie. Każdego z nich zapytano ilu w pomieszczeniu jest rycerzy, odpowiedzi były następujące: 1, 2, 3, 4, 5. Ilu jest rycerzy?), stanąć całą drużyną na kocu i przekręcić go na drugą stronę (bez dotykania trawy nogami) i rozwiązać zadanie specjalne od Kierownika. Kierownik każdej grupie, która dotarła do niego w zamian za 3 szklane kulki oddawał skrzynkę zamkniętą na kłódkę z szyfrem. Szyfrem okazały się 3 cyfry, które udało nam się zebrać podczas gry, a w skrzynce znaleźliśmy krzesiwo. Ostatnim zdaniem było spalenie 2 wacików, które dostaliśmy za przewinięcie koca. Ale udało się, każda z drużyn ukończyła grę, na wyniki jednak musimy poczekać do jutra, aż szanowna komisja podliczy wszystkie punkty. Myślicie, że to koniec atrakcji na dziś? Otóż nie, po kolacji czekało na nas jeszcze ognisko i kiełbaski:) Pomodliliśmy się wspólnie na koniec i popędziliśmy do siebie, by stanąć w kolejce do prysznica…